Ślązak? – nie?! Dolnoślązak???

Urodziłem się w Polsce, w 1982r. Posiadam obywatelstwo polskie, polski dowód osobisty. Moi dziadkowie od strony matki byli Polakami przesiedlonymi na Dolny Śląsk z Ukrainy. Dziadkowie ze strony ojca pochodzili spod Częstochowy i Krakowa. Czy jestem Polakiem?

Narodowości nie zyskuje się w momencie nadania obywatelstwa. Obywatelstwo to tylko papierek nadany przez jakieś państwo. Narodowość nabywa się w momencie urodzenia. Mój ojciec się tu urodził (w Bierutowie koło Wrocławia), moja matka się tu urodziła (we Wrocławiu) i ja się tu urodziłem (w Oławie kolo Wrocławia). Jestem stuprocentowym Ślązakiem – śląskość otrzymałem wraz z krwią. Mój ojciec czuje się Ślązakiem i jest dumny z tego. Moja matka od małego wpajała mi miłość do Wrocławia. Pokazywała mi piękne poniemieckie zabytki. Poznawałem zabytki Śląska (np. największy na Śląsku zamek Książ). Wtedy to nie był Śląsk, to była Polska – Śląsk był tam, gdzie GOP. Szkoła starała się mnie wychować na przykładnego Polaka, ale ja Polakiem być nie chciałem. Od małego, podczas zabaw w wojnę, zawsze byłem Niemcem, „Amerykańcem” czy „Ruskim” - nigdy Polakiem. Nie byłem dumny z „mojego narodu”. Tak było, aż do momentu, kiedy zacząłem sobie zdawać sprawę, że jestem Ślązakiem – tak – mieszkam na Śląsku – jestem Ślązakiem.

Kiedy miałem kilkanaście lat, ojciec słuchał Piersi „Silesian song”. Słowa tej piosenki utkwiły mi w pamięci – słucham jej po dziś dzień. Napełnia mnie endorfinami i przypomina mi, że mieszkam na cudownej ziemi, którą kocham ponad wszystko. „Ja się tu urodziłem i kocham ten Śląsk jak Ty!...(...)”

Nie łatwo jest być Ślązakiem w społeczeństwie zmanipulowanym przez lata komuny. W społeczeństwie Dolnoślązaków. Tak! Media na Dolnym Śląsku stworzyły Dolnoślązaków. Na Górnym Śląsku może się tego nie wie, ale u nas używa się tego pojęcia, gdzie tylko można. Uważam, że jest to słuszne działanie, ale wprowadza pewne zakłamanie. Otóż kim jest Ślązak? Górnoślązakiem? Tak! Dolnoślązakiem? Już nie.... Czyżbyśmy chcieli się odgrodzić od Górnoślązaków? Mam nadzieję, że w najbliższym czasie media i obywatele Dolnego Śląska będą ze swobodą używali określenia Ślązak, tak jak teraz Dolnoślązak.

Przemiany społeczne, polityczne i gospodarcze, jakie dokonują się na Dolnym Śląsku zmierzają ku powrotowi jedności Śląska. Przesiedleńcy starzeją się i odchodzą, a razem z nimi Lwów i inne egzotyczne symbole. Dolnoślązacy ochoczo wracają do starych nazw (spolszczonych niemieckich). Odrestaurowywane są budowle zgodnie z przedwojennym wyglądem. Głośno się mówi o przedwojennych inicjatywach (np. przywrócenie świetności Odry kipiącej życiem, ze statkami, żaglówkami, motorówkami, nadbrzeżnymi barami i kawiarenkami). Zauważa się postępujący, ale dynamiczny wzrost świadomości regionalnej.

Jakże burzliwa była dyskusja o herbie Dolnośląskim. Ile emocji budzi prywatyzacja KGHM. Pojawiają się oskarżenia o „służebność” stolicy. O niektórych sprawach się milczy, ale nie sposób ukryć tych głośnych. Konflikt Marszałka i Wojewody. Jeden dba o region, drugi o kumpli w Warszawie. Konflikt interesów: koledzy z partii z oddziału regionalnego, czy „grube ryby” z Warszawy. Sądzę, że kolejne wybory samorządowe mogą sporo namieszać. Ludzie chcą swoich, a nie „macek” centrali. Zobaczymy, czy moje przewidywania się sprawdzą. Bezbłędnie zachowuje się, natomiast, prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz. Robi, co do niego należy. Robi to nad wyraz dobrze. Nie należy ani do PIS ani PO. Wrocław rozkwita i stara się nadrobić 60 lat wyzysku Warszawy.

W obecnych czasach nie ma alternatywy dla Dolnoślązaka, który chce, aby Śląsk powrócił do świetności i żeby był jednością. Dolno i Górnoślązacy muszą się poznawać nawzajem. Musi nas coraz więcej łączyć, a nie dzielić. Sami nic nie wskóramy a razem łatwiej i raźniej. Śląsk to nie tylko Katowice, Rybnik i Chorzów. To też, ale i przede wszystkim Wrocław, Opole, Legnica, Wałbrzych, Zielona Góra. Górnoślązacy muszą się otworzyć na zachód a Dolnoślązacy na wschód. Pora zakopać topór stereotypów. Pora działać razem. Bo przecież w jedności siła Śląska całego! Przez wojny i komunistów podzielonego, kłamstwami odzianego.

Tylko cały region ma szansę się oderwać od ssącej na potęgę centrali. Śląsk bez Wrocławia jest jak bez serca. Śląsk bez Katowic to Śląsk bez prawej ręki. Śląsk bez Zielonej Góry – jak bez lewej.

W obecnej sytuacji polityczno-społecznej idea autonomii nie ma racji bytu. Społeczeństwo nie wie, ile traci region. Społeczeństwo stroni od polityki. 1000 osób na Marszu Autonomii to nie jest akceptowalna liczba. To wciąż o dwa – trzy zera za mało.

Dlatego na Dolnym Śląsku zrobimy nieco inaczej, niż RAŚ na Górnym. Najpierw zwiększymy poczucie odrębności i miłości do Śląska, potem uzmysłowimy ile kradnie nam Warszawa, a dopiero na samym końcu ruszymy po autonomię w ramach Unii Europejskiej. Społeczeństwo Dolnośląskie jest zmiksowane i nie jest tak zdywersyfikowane jak Górnośląskie. Dlatego podejrzewam, że powinno nam pójść łatwiej i szybciej. Będziemy się też uczyć na Waszych błędach (kto ich nie popełnia). Jednakże gwarantem sukcesu jest jedność. A jedność wymaga kontaktów. Dolny Śląsk może zaoferować piękne góry, miasta i zabytki. Więcej turystów z Górnego Śląska to większa wymiana kulturowa. We Wrocławiu studiuje dużo Górnoślązaków. Trochę mowy nawet podłapuję, bo chcę nauczyć się śląskiego. Kultura dolnośląska dopiero się odtwarza i ma strasznie dużo naleciałości górnośląskich (co biorę za bardzo duży atut!). Mamy śląską autostradę A4 dzięki której dojazd z Legnicy do Wrocławia, czy z Wrocławia do Opola to chwila, a z Wrocławia do Katowic dwie. Powinno nas coraz więcej łączyć.

Obecność moja i mojej przyszłej żony na Marszu Autonomii w lipcu w Katowicach była niejako wstępem do podjęcia współpracy. Staram się znaleźć odpowiednich ludzi gotowych krzewić idee autonomii we Wrocławiu i innych dolnośląskich miastach. Czas pokaże, czy pokolenie „neo” Ślązaków z Dolnego Śląska jest na tyle silne, aby przelać szalę zwycięstwa na stronę całego Śląska wolnego.


Na Śląsku w Sosnowcu

Temat rzeka - ale znów do niego wracam - bo trzeba walczyć z felerami.

Sprowokowałem czytelników wp.pl. Mianowicie była wiadomość w stylu: "Karambol na Śląsku".

W komentarzach wpisałem krótko, szybko i zwięźle:

dobrze że nie na Śląsku w Sosnowcu

mam nadzieje, że za parę miesięcy - do roku nasze kochane media będą potrafiły rozróżnić, gdzie leży Śląsk
tak tylko przypominam, że od Zielonej Góry po Katowice i Wrocław ma za stolicę
a Tylko 40% woj Śląskiego to Śląsk

no i odpowiedzi:

Sosnowiec to nie Ślask! obraza !


  • 2009-10-07 09:16
    ~tom

    Na mapie Sosnowiec leży w województwie Śląskim i tak podawane są informacje. Ludzie mają gdzieś jakieś historyczne zaszłości. Jak ci źle to może poproś żeby od dzisiaj wszelkie informacje były podawane według np. map z 18 albo 19 wieku. Jak ktoś obrabuje jakiś bank np.w Kaliszu to napiszą, że obrabowano bank w Księstwie Warszawskim.


    • 2009-10-07 09:35
      ~ktoś

      Częstochowa też leży w woj śląskim a jak się ma do Śląska faktycznie częstochowiacy psioczą na fakt przynależności do śląska a od kiedy ktoś się wypróżnia we własne gniazdo????


    • 2009-10-07 09:47
      ~zagłębiak

      Mieszkańcy Zagłębia Dąbrowskiego czy Częstochowy też nie chcą być utożsamiani za Śląkiem. Woj Śląskie to twór sztuczny i nienaturaly. Tak ciężko to zrozumieć? Nie wszystkie bolszewickie jeszcze zmiany administracyjne należy bezkrytycznie akceptować.


    • 2009-10-07 09:50
      ~Francik

      Z całym szacunkiem, ale to nie są zaszłości historyczne, tylko zwykła znajomość geografii. Śląsk, Mazowsze, Małopolska, Wielkopolska itd., to są regiony Polski i mają jakieś granice. A Polacy powinni znać geografię własnego kraju. A tak nawiasem mówiąc cała reforma administracyjna i zmiany z tym związane były zupełnie nieprzemyślane...albo za bardzo przemyślane. Życzę dobrego dnia.


  • 2009-10-07 09:17
    ~Zagłębianka

    No, a od Sosnowca po Zawiercie rozciąga się Zagłębie Dąbrowskie :P


  • 2009-10-07 09:48
    ~Hanka

    Bardzo kiepsko z Twoją wiedzą z geografii Polski, a i składnia jakaś dziwna. Zielona Góra, to taki Śląsk - jak ze mnie baletnica. A Wrocław to czego jest stolicą?


    • 2009-10-07 10:09
      ~Fryderyk

      Śląska, Haniu.


    • 2009-10-07 10:19
      ~Ślązak

      Jednak jesteś baletnicą. I chyba kiepską.


    • 2009-10-07 10:30
      ~Polak

      Śląska, tak jak Kraków Małopolski a Poznań Wielkopolski......ciemnoto.


  • 2009-10-07 10:01
    ~sens

    mieszkam w Cz-Dz i potwierdzam - to jest Śląsk, a co niby innego?




  • Także - zauważam, że się trochę zmienia i to nawet szybciej niż się spodziewałem.

    Powoli ludzie rozumieją, co to Śląsk, Wielkopolska, itd. Zobaczcie - nawet wiedza, ze stolica jest Wrocław.
    Będzie dobrze

    Silesia Imperior!

    Tragedia w Rudzie Śląskiej


    http://wiadomosci.wp.pl/kat,113674,title,Katastrofa-w-kopalni-w-Rudzie-Slaskiej,raport.html

    Czy to kopalnia węgla kamiennego na Górnym Śląsku, czy miedzi na Dolnym, zawsze jest to ryzyko - ryzyko śmierci i utraty zdrowa. Górnicy pracują ciężko i każdego dnia ryzykują najwięcej. Każdego roku giną i tracą zdrowie w licznych wypadkach.
    Ich praca nie jest jednak doceniana w Polsce - kraju "nienawiści" do Śląska i górników.

    Dlaczego napisałem "nienawiści"? Bo skąd się biorą komentarze pod artykułami na portalach internetowych jeśli nie z nienawiści? Wstarczy pocztać pierwszy lepszy artykuł o Śląsku - i zaraz zaczyna się ostra jazda jak to cały kraj płaci na biedaków (o zgrozo) i brudasów ze Śląska. Oczywiście Śląsk jest utożsamiany tylko z GOPem i "brudnymi" górnikami. Jest to pozostałość po komunistycznej propagandzie. Polacy przepełnieni są nienawiścią i zazdrością do Śląska.

    Tragedia w Rudzie Śląskiej jest dla mnie czymś bardzo smutnym. Giną ludzie, a Polacy się po cichu cieszą. To przykre.

    Zapomina się też, że to górnicy dają nam węgiel, którym Ci sami obłudni śmiejący się - będą grzali za miesiąc dupy (tak dupy - a nie 4 litery)!. Z węgla powstaje też prąd. Itd., itd.

    Współczuję rodzinom i znajomym poszkodowanych. Współczuję też, przy okazji, rodzinom i znajomym ofiar innych tragedii w śląskich kopalniach węgla i miedzi.

    A tym szydercom śmiejącym się z tragedii - życzę jak najgorzej!


    "Kiepscy" do stolicy. Wrocław ma być drugim Hollywood

    Pod okiem Allana Starskiego powstaje u nas centrum filmowe. "Świat według Kiepskich" przeniesie się do Warszawy.

    Brad Pitt czy Keanu Reeves za dwa lata na planie filmowym we Wrocławiu? Kolejne części "Harry'ego Pottera" kręcone w naszym mieście? To wcale nie sen, a całkiem prawdopodobna przyszłość.
    W Bielanach Wrocławskich za kilka dni ruszy budowa największego centrum filmowego w naszej części Europy. Ma być gotowe w 2011 roku. To inwestycja wrocławskiej grupy ATM, która w stolicy Dolnego Śląska produkuje teraz głównie seriale, reality show i teleturnieje. To jej kamery rejestrowały m.in. "Bar", "Dwa światy" czy "Falę zbrodni". Tu powstają polsatowskie seriale "Pierwsza miłość" i "Świat według Kiepskich" czy emitowani przez TVP 2 "Tancerze".

    W przyszłości mają być produkowane w podwrocławskim studiu już nie seriale, ale przede wszystkim filmy fabularne. A Wrocław ma się zamienić w prawdziwe, europejskie Hollywood. Plany są ambitne. W stolicy Dolnego Śląska za dziesięć lat produkowany ma być nawet co piąty europejski film. ATM byłby wtedy jedną z najmocniejszych grup producenckich na Starym Kontynencie.
    Nad budową nowoczesnej hali w Bielanach czuwać będzie sam Allan Starski, autor scenografii do "Listy Schindlera" Stevena Spielberga, za którą w 1993 r. otrzymał Oscara.
    To on ma być później magnesem, który przyciągnie do Wrocławia bogatych producentów. Równocześnie z naszym centrum filmowym w Warszawie ATM buduje swoją pierwszą halę produkcyjną poza stolicą Dolnego Śląska. Właśnie do niej mają się przenieść producenci seriali i teleturniejów, kręconych dotąd we Wrocławiu.
    Wszystko wskazuje więc na to, że wrocławianie będą się musieli pożegnać ze swoim ulubionym Andrzejem Grabowskim (Ferdkiem ze "Świata według Kiepskich") czy Łukaszem Płoszajskim (Arturem z "Pierwszej miłości". Czy ich miejsce zajmą amerykańskie gwiazdy?
    - Podobna hala jest tylko na południu Hiszpanii, w Alicante - mówi z dumą Paweł Tobiasz z zarządu grupy ATM, która buduje podwrocławskie centrum filmowe.
    Co oznacza dla miasta ta wielka, filmowa inwestycja?
    - Chcemy produkować w stolicy Dolnego Śląska wysokobudżetowe filmy europejskie i amerykańskie. I sprowadzić tu najlepszych, światowych reżyserów - tłumaczy Tobiasz. Czy możliwe, by Amerykanie, którzy mają przecież swoje Hollywood, zainteresowali się Wrocławiem? - Oczywiście - twierdzi Tobiasz. - Koszt produkcji filmu w Polsce jest kilkakrotnie niższa niż w Stanach Zjednoczonych czy Hiszpanii - przekonuje.
    Hala w Bielanach ma robić wrażenie. Będzie tu można bowiem kręcić filmy science fiction czy sceny batalistyczne, np. sceny lotów czy walk średniowiecznych wojsk. - Za dwa lata bez większych problemów będziemy mogli zrealizować u nas choćby kolejną część przygód "Harry'ego Pottera" - twierdzi Tobiasz.
    Centrum filmowe ma być wyposażone w sprzęt, dzięki któremu widz na ekranie zobaczy np. latającego na miotle czarodzieja. Paweł Tobiasz na razie nie chce zdradzić, czy prowadzone są już rozmowy z konkretnymi reżyserami.
    Podkreśla jednak, że nadzorujący wrocławską inwestycję znany na świecie polski scenograf Allan Starski może przyciągnąć do naszego miasta prawdziwe, międzynarodowe, reżyserskie sławy.


    Małgorzata Kaczmar

    art. pochodzi z Gazety Wrocławskiej

    Niszczył samochody bo nie lubi Warszawy i polityki

    - Nie lubię miasta stołecznego Warszawy oraz polityki - tymi słowami uzasadniał jeleniogórskiej policji swoje czyny mężczyzna podejrzany o serię uszkodzeń lakieru oraz szyb samochodowych.

    Swoją niechęć do stolicy i polityki mężczyzna wyrażał pisząc niecenzuralne słowa na samochodach z warszawskimi numerami rejestracyjnymi. W ten sposób uszkodził on co najmniej 30 pojazdów. Niektóre z aut uszkodził nawet kilka razy w trakcie swojej "kariery".

    Nie lubię miasta stołecznego Warszawy oraz polityki

    36 - latek został złapany na gorącym uczynku w wyniku działań operacyjnych policji w Jeleniej Górze. Ostatniego dnia swojej działalności uszkodził pięć samochodów. Właściciele pojazdów szacują straty na kilkanaście tysięcy złotych.


    Jeleniogórzanin trafił do policyjnego aresztu. Odpowie za uszkodzenie mienia, za co grozi mu kara pozbawienia wolności nawet do 5 lat.


    Powyższy artykuł pochodzi z wp.pl. Komentarze pod artykułem były w 99% anty-warszawskie i popierające takowe działania. Zostały one w większości usunięte. Moim zdaniem to czysta forma wandalizmu, a żeby być anty - wystarczy wspierać regionalizm.
    Niszczenie warszawskich aut nic nie pomoże.
    Tak więc zapraszamy mieszkańców naszego jakże ślicznego śląskiego miasta do wspierania walki o to by pieniądze zostały w regionie i o to, by decyzje podejmowane były na szczeblach regionalnych.
    W jedności siła Śląska całego

    Deutschland, Deutschland über alles

    Sformułowanie to kojarzy mi się z historią z dzieciństwa, kiedy to kuzyn z Niemiec mojego kumpla wypowiedział te słowa do grupki wyrostków - którzy skrzętnie się pokazali, jako prawdziwi Polacy - dopadli 3 razy mniejszego od siebie gówniarza i kazali mu krzyczeć: Polska, Polska ponad wszystko - pod karą obicia twarzy i czegokolwiek tam jeszcze.

    Pewnego sierpniowego dnia, jadąc tramwajem 4 na Oporowską, zamyśliłem się o finansach Śląska na tyle, że zajechałem za cmentarz Grabiszyński. Wysiadłem na pętli, a że była piękna pogoda, postanowiłem przejść się z powrotem. Nie trwało długo, jak po mojej prawej stronie, zza drzew przepięknego parku Grabiszyńskiego 9były cmentarz niemiecki) wyłonił się monument.


    Pierwsza myśl: Pomnik Pamięci? Będzie o Niemcach? Będzie o Ślązakach? Będzie o FESTUNG BRESLAU?
    Z niewyobrażalnym zaskoczeniem, z błyskiem oka, niesamowicie podniecony, udałem się alejką w stronę domniemanego pomnika. Przechodząc pod tym przejściem z napisem Monumentum Memoriae Communis - mogłem się tylko domyśleć, że chodzi o pomnik pamięci... ale kogo?

    Po dość szybkim przejściu w miarę długiej alejki, na końcu której bielił się w słońcu pomnik, moim oczom ukazał się piękny monument.

    Teraz już widziałem, że są to nagrobki wmurowane.... Pomyślałem sobie - nie może być! To muszą być poniemieckie! i kiedy zbliżyłem się do wielkiego pomnika. Kiedy stałem się przy nim mikrobem - tak! ujrzałem niemieckie nazwiska, imiona i słowa. Płyty nagrobne prawdziwych, rdzennych Ślązaków, mieszkańców Hauptstadt Breslau.

    Niemalże łezka mi się w oku zakręciła.


    Z pokorą spojrzałem na kolejne płyty, kolejne nazwiska. zacząłem podążać do centrum pomnika - wiedząc, że tam musi być napis upamiętniający coś... To co przeczytałem - to co było tam napisane - nie... to nie był hołd obrońcom TWIERDZY WROCŁAW. Ale słowa, które chyba na długo utkwią w mojej pamięci.


    Poczułem się taki dumny. Poczułem się częścią społeczeństwa (Wrocławian, nie Polaków), które pamięta... Ciarki przechodzą mnie nawet teraz, gdy to piszę. Myślałem, ze znam to miasto na wylot - co mogło mnie zaskoczyć? Pomnik oddany w 2008r. a ja o tym nic nie wiedziałem. Tym bardziej byłem "zmasakrowany" i "rozbrojony" cała tą niecodzienna sytuacją - nagle poczułem, że świat rzeczywisty nie istnieje - przeniosłem się do Festung Breslau, a nawet kilka lat wcześniej - bo większość nazwisk miała datę śmierci z 1943-4 roku.
    Podążałem kolejnymi płytami, jakbym był tam - w mieście broniącym się przed Ukraińcami i Ruskimi. I myśli zaczęły mi się kłębić i zaraz dotarła do mnie myśl o tym, że spod Oławy startowały samoloty Luftwaffe - te same, które zrzucały bomby na Polskę. Historii się nie zmieni - historię trzeba szanować. Niestety Polacy nie potrafią szanować przeszłości. Dlatego tym bardziej dumny jestem z tego niesamowitego pomnika.
    Wrocław zawsze będzie miastem śląskim, niemieckim, czeskim - nigdy polskim! Polacy nie zasługują na to miasto! Za 50 lat krzywd - za naszą cegłę, za zabytki, za dzieła sztuki - za pieniądze wywiezione stąd - za to, że zniszczyli śląskość stolicy Śląska!

    Każdy szanujący się historyk nie śmie powiedzieć, ze Śląsk to polskie ziemie. Byłby głupcem i kłamcą ten, który uznałby za prawdziwe słowa, że Polska ODZYSKAŁA ŚLĄSK po II w. światowej.
    Jednakże duma Polaków każe im chwalić się, że tak: oni "odzyskali". Żeby coś odzyskać - trzeba najpierw to mieć. A Polska najprawdopodobniej nigdy Śląska nie miała. Jedynym okresem, kiedy można mówić o Śląsku związanym z Polanami, a potem z Królestwem Polskim - to okres od około 985r. do XII - XIII w. (około 200-300 lat!). Najbardziej chyba dosadnym okresem jest okres panowania Henryków Śląskich > którzy to podbijali Polskę. Reszta historii Śląska to historia Czech, Austrii, nawet Węgier, a potem Prus i Niemiec.

    I te myśli kłębiły się we mnie - czytając kolejne płyty nagrobne. I czułem się dumny, że wrocławianie, że miasto, że wiedzą, że pamiętają. Jak to dobrze być częścią społeczności, która akceptuje i docenia przeszłość niemiecką....
    FESTUNG BRESLAU - to brzmi tak dumnie >> Te słowa tak często można zobaczyć na podpisach młodych wrocławian - gdzieś na forach i portalach społecznościowych, tak często słychać to z ust bawiących się na wrocławskich ulicach ludzi. Tak - Twierdza Wrocław. Tak - JESTEŚMY DUMNI!!! TAK ! pamiętamy...
    Polacy nienawidzą Niemców - a my? Ślązacy? przesiedleńcy mieszkający na Śląsku? My szanujemy Niemców, my zawdzięczamy potęgę Wrocławia i Śląska całego właśnie Niemcom.
    Jakiż to by był wielki Hauptstadt Breslau teraz, gdyby granica Niemiec kończyła się za Katowicami. Jakież to by było miasto?
    Ano takie - jak Hamburg! Jak Monachium! Tak, tak. Przed wojną Breslau był wizytówka Niemiec - stolicą Śląska - najcenniejszej ziemi Rzeszy. Tu powstawały monumentalne budowle - cudy niemieckiej techniki. Hala stulecia, czy Most Grunwaldzki, prześliczne kamienice. Wrocław był traktowany jako najważniejsze wschodnie miasto. Tu przyjeżdżali wodzowie Niemiec, tu po prostu nie było wiochy i prowincji - jak to zrobiła z Wrocławia komuna. Bo przecież jedynym miastem była Warszawa (sic!).
    Na szczęście po 1990r. (zajęło to Wrocławianom ponad 10 lat) - 10 lat na poczucie własnej godności. TAK - 50 lat po wojnie wreszcie my WROCŁAWIANIE - poczuliśmy się dumni z naszego przecież jakże ślicznego miasta! Co się okazało - że nie tylko Kraków jest piękny - ale nagle pojawili się z roku na rok zagraniczni turyści w stolicy Śląska! Tak - nasz rynek przemienił się z obleśnego rumowiska w przepiękne miejsce spotkań - Wrocław powoli przestawał się wstydzić. 50 lat zabijania miasta i regionu! Pieniądze były kradzione stąd a pompowane w PRAWDZIWĄ POLSKĘ! Remontowali obleśny zamek wawelski i inne przereklamowane miejsca a nasze cudowne i śliczne zabytki podupadały. Katedra, Ostrów Tumski, nasz ratusz - przecież cała Polska nie ma takich cudów.

    Ale teraz czasy się zmieniły!

    Tak wielkie tak.
    I to jak.
    Wielkie halo
    Poza skałą.

    Wrocław się uśmiecha,
    Wrocław trochę drwi.
    Wrocław nie opada z sił,
    A nad każdą chwilą
    Zbudował pawilon
    I od tych pawilonów lśni.

    Tak tyle lat,
    Tyle nazw.
    Tyle imion i nadziei.
    Ta nadzieja o Wrocławiu jest.
    Grają trąby, a na niebie znak.
    Ta nadzieja o Wrocławiu jest
    I brakuje nam tu tylko tego,
    Żeby spadł złoty deszcz.

    Wrocław się uśmiecha,
    Wrocław trochę drwi.
    Wrocław nie opada z sił,
    A nad każdą chwilą
    Zbudował pawilon
    I stąd te wszystkie deja vu.



    Wrocław powoli powróci do swojej świetności sprzed wojny. Niestety będzie to świetność 70 lat cofnięta. i tylko łezka w oczach roni mi się, gdy przypomnę sobie Monumentum Memoriae Communis... i pamiętam tylko - jak byłem czteroletnim dzieckiem... pamiętam jak nie lubiłem słowa Polak. Jak bardzo zawsze chciałem być Niemcem, czy też Ruskim albo Amerykańcem.. Czy czteroletnie dziecko myśli? Wiem tylko tyle, że okres dumy z tego, że jestem Polakiem nigdy w moim życiu nie nastąpił. Jestem Ślązakiem, który poświęci swoje życie dla Wrocławia i dla Śląska. Obiecuję to tu na tym blogu, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, zrobię wszystko, aby Śląsk i Wrocław pracował na swoje wieżowce, na swoje autostrady, na swoje zabytki, na swoich mieszkańców - a nie na podkarpackie mościki na strumyczku i na warszawskie, kolejne banki.
    To Śląsk jest najbogatszy, najbardziej uprzemysłowiony i najpiękniejszy. A, że to nie są słowa wyssane z palca - przekonacie się czytając ten blog. Skoro to my dopłacamy a cała Polska z nas ssie - to dlaczego nie możemy gospodarować sami naszymi pieniędzmi. Dlaczego centrala ma nam mówić co jeść, na co wydawać pieniądze i jak ma wyglądać nasz czarny śląski orzeł?
    Jesteśmy kalekami? nie potrafimy sami sobą zarządzać? Najwyższa pora obudzić się z letargu. Komuna się skończyła! Możemy sami decydować o naszym losie.


    Heimat - Wracając na Śląsk (rozważania)

    Za każdym razem, kiedy wracam na Śląsk, do stolicy jego, ogarnia mnie radość, euforia i ulga, że wreszcie jestem tu, gdzie wszystko jest piękniejsze.
    Większym przeżyciem jest powrót pociągiem. Widzę wtedy za oknami piękne Lasy Dolnośląskie otaczające Oborniki Śląskie na Wale trzebnickim. Zwykle jest to podróż z Wielkopolski albo bagna mazowieckiego. Nieważne - obu Regionów nienawidzę i czuję się tam podle i zawsze chcę jak najszybciej stamtąd wrócić.
    Kiedy wjeżdżam do Żmigrodu zaczynam czuć Śląsk - wiem, że zaraz będą moje ukochane Oborniki Śląskie i te przecudowne Dolnośląskie bory... Wiem, ze dosłownie za kilkadziesiąt minut będzie BRESLAU - Mój Heimat.
    W sercu robi się gorąco, w duszy gra muzyka. Radość i niecierpliwość! I uśmiech, kiedy widzę stację OBORNIKI ŚLĄSKIE. I juz tylko 30 min do najpiękniejszego dworca na Świecie...
    Tak, bo tu na Śląsku wszystko jest piękniejsze! Bo nasze. bo cudowne, bo takie inne od tego co polskie. Bo to nasze - śląskie. Serce zaczyna szybciej bić, kiedy mijamy stację Wrocław Świniary. Już wiem - czekam tylko na Osobowice i przypominam sobie, że TAK tu byłem tyle razy w Lesie Osobowickim... Potem Most MILENIJNY - piękno samo w sobie. Potem, Popowice, Mikołajów - zależy czy to pospieszny, czy osobowy... I potem już tylko estakada do Głównego - Po prawo Arkady Wrocławskie Czarneckiego... perony Dworca Głównego....

    Co jest tak niesamowitego w tych siedmiu literach "W, R, O, C, Ł, A, W" ? Co jest takiego niesamowitego w tych pięciu literach "Ś, L, Ą, S, K"? Co jest takiego niesamowitego, że Most Grunwaldzki jest dla mnie najpiękniejszym mostem, ze Dworzec Główny jest najcudowniejszy, że nasz ratusz nie ma sobie równych, że Archikatedra Jana Chrzciciela jest potęgą? Co jest takiego w Odrze naszej najpiękniejszej? Co jest takiego w Zamku Książ? Dlaczego Wałbrzych jest taki urokliwy? Dlaczego Sudety kocham ponad inne góry? Co maja w sobie takiego niesamowitego Legnica, Opole, Jelenia Góra, Chorzów, Katowice?
    Tu Ślęza dumnie spogląda na Wrocław i okolice, Tu Góra Świętej Anny zerka na Opole i Katowice.
    Tu Wał Trzebnicki strzeże nas od lechickiej grabieży. Przez środek Odra płynie - cudowna nasza rzeka przez Racibórz, Kędzierzyn Koźle, Opole, Wrocław, Głogów...

    I na koniec tylko dodam, że może i z moich tekstów przemawia niechęć do Polski, Warszawy, Poznania, czy też innych polskich ziem, ale jest to uzasadnione żalem - żalem, który Warszawa i reszta kraju generowała od momentu wywozu ze Śląska naszej czerwonej cegły, naszych dzieł sztuki. Wtedy tez zaczęli niszczyć Śląskość i dzielić region. A potem słynne stało się powiedzenie, że cala Polska płaci na Śląsk. Większego absurdu w Polsce powojennej nie było.

    Śląsk jest dla Ślązaków, Niemców, Polaków, Czechów i każdego kto chce tu mieszkać! To nasz kochany rejon i tu jest miejsce dla wszystkich - czarnych, granatowych i zielonych. Polak, czy Ślązak, Niemiec czy Czech - to nasz Śląsk. Kochajmy go i szanujmy razem.

    Nam chodzi tylko o to, by pieniądze zostały na Śląsku a nie budowały Warszawy.
    Nam chodzi o prawdę - o to, by cala Polska zrozumiała, ze to MY dopłacamy do budżetu a nie Polska do nas.
    Polska musi też zrozumieć, ze Śląsk ma swoja odrębną historię. Że tu nie ma białego orła. Jest Śląski czarny orzeł bez korony (złoty na Górnym Śląsku). Polska musi zrozumieć, że tylko nieznaczną część historii Polski Śląsk należał do Polski. Śląsk był śląski, czeski, niemiecki, polski, pruski, austriacki a nawet węgierski.
    I nie można wymazać tej bujnej przeszłości z historii.
    Prawda jest taka, że co mądrzejszy Polak w Warszawie boi się Śląska i boi się właśnie autonomii. Dlatego komuniści przystąpili od razu do niszczenia i dzielenia Śląska. Śląsk przeżył germanizację - przeżyje i polonizację.
    Jak śpiewały Piersi: "Bądźmy więc przyjaciółmi - Ty u siebie a ja u mnie.
    Polska musi przestać się bać Ślaska. Nie chcemy przeprosin - na to już za późno. Chcemy odrębności finansowej, kulturalnej i decyzyjnej - jednym słowem pieniądze mają zostać u nas.

    Ja się tu urodziłem i kocham ten Śląsk jak Ty
    Tu jest moja ziemia a Twój Heimat - ona nasz wspólna jest